Zaczęło się od tego że on na mnie spoglądał aż w końcu zbliżał się bal i on spytał się mnie czy bym z nim nie poszła a ja się zgodziłam a wyglądało to tak ...
- Hej...yyy...jestem Harry i ... yyy... nie poszłabyś za mną na ten bal - wymusił na sobie uśmiech
- Siema jestem [I.T.] czemu by nie pójść z tobą na bal yyy .... spoks chętnie pójdę a tak w ogóle to wyluzuj nie ma co się stresować :D - posłałam mu szczery uśmiech rozluźnił się a ja wracając za szkoły gadałam z koleżanką i usłyszałam za sobą krzyk to było chyba jakieś 500m za nami
- [I.T.] CZEKAJ NO CZEKAJ ZATRZYMAJ SIĘ !!!!!!! - krzyczał zatrzymałam się a koleżanka poszła dalej.
- hej o co chodzi ? -powiedziałam zszokowana i wyszeptałam mu - jestem nowa w szkole i nie drzyj się tak chcesz żeby mówili że ... - przerwał mi pocałunkiem wiedziałam o co mu chodziło niestety przerwali nam jego koledzy
-UUUUU ktoś się tu w sobie zakochał - i zaczęli się z nas śmiać poleciała mi łza hazza mnie przytulił odwrócił się i dał chłopakowi który się z nas śmiał w pysk inni próbowali oddać Harry'emu gdy podchodzili podeszłam ja
- "Tknijcie go a zapłacicie za to i to słono nie radzę wam z nami zadzierać więc wypieprzać nam z drogi zrozumiano ?!?! " - wykrzyczałam a ci rozbiegli gdy ja tupłam w ich kierunku
- Ty ich znasz a tak w ogóle "nami" - trochę się zdziwił
- Wiedziałam o co ci chodziło z pocałunkiem ;D
Przytulił mnie a ja pocałowałam go i spytałam :
- Masz dziś jakieś plany?? - spytałam - Bo chciałabym z tobą pójść na rower;)
- Spoko to o której przyjechać ?
- możemy pójść zaraz tylko pójdę odłożyć torbę ... to tu - wprowadziłam go do willi
- Mieszkasz tu ?? - spytał trochę rozczarowany
- Noo dobra bierz rower z mojego garażu i jedziemy ;) - jechaliśmy chyba z 2 godziny w końcu on powiedział że jest zmęczony i chce trochę odpocząć
- Wymiękasz ?? Za 5 minut będziemy na miejscu nie widzę powodu żeby się zatrzymywać a na dodatek to 5 min jest z górki no dawaj jedziemy - jechaliśmy całe 5 min pod górkę zatrzymałam się pod drzewem był tam koc picie i coś do jedzenia - zadowolony ??
- "Z górki " gdzie niby była ta górka ??!
- No co? pojechaliśmy inną drogą .
- To ty zrobiłaś ? Ale kiedy ?? Zaraz , zaraz nie wkręcasz mnie ??
- Nie niby czemu miałabym cię wkręcać ?? nie pomyślałeś o tym ??
- A to też prawda.- powiedział po czym rzucił się na koc i powiedział że się z tamtąd nie rusza .
Zbliżała się noc . Po chwili Hazza powiedział ;
- Zanocujesz u mnie?? - spytał a ja się zgodziłam
- Spoks . Dzisiaj?
-Noo zaraz po odłożeniu rowerów do twojego garażu .
- Ok to jedziemy nie?
- Nooo. jedziemy .
Jechaliśmy dość długo aż w końcu dojechaliśmy .
- Czekaj tylko wezmę ciuchy do przebrania na noc i coś do szkoły . - pobiegłam na górę i wzięłam ciuchy - ROZGOŚĆ SIĘ - wykrzyczałam przez drzwi .
- Jeżeli mogę spytać to gdzie są twoi rodzice ?
- Nie żyją nikt mnie nie wychowuje no cóż takie życie - powstrzymałam łzy i pociągłam nosem po czym on mnie przytulił .
- Przykro mi nie wiedziałem ... przepraszam . - powiedział po czym dodał - jeżeli wolisz zostać tu to spokojnie możesz powiedzieć nie obrażę się tylko cię zrozumie .
- Harryy ??
- Tak .
- powiedz czy ja coś mówiłam że chcę tu zostać ??
- Nie a czemu pytasz ??
- No to masz odpowiedź na swoje pytanie .
----------------------------------------------------
Proszę dodaj choć 1 kom zależy mi na tym
* zdarzenia oparte na prawdziwych zdarzeniach żadne zdarzenie nie jest fikcyjne.
- hej o co chodzi ? -powiedziałam zszokowana i wyszeptałam mu - jestem nowa w szkole i nie drzyj się tak chcesz żeby mówili że ... - przerwał mi pocałunkiem wiedziałam o co mu chodziło niestety przerwali nam jego koledzy
-UUUUU ktoś się tu w sobie zakochał - i zaczęli się z nas śmiać poleciała mi łza hazza mnie przytulił odwrócił się i dał chłopakowi który się z nas śmiał w pysk inni próbowali oddać Harry'emu gdy podchodzili podeszłam ja
- "Tknijcie go a zapłacicie za to i to słono nie radzę wam z nami zadzierać więc wypieprzać nam z drogi zrozumiano ?!?! " - wykrzyczałam a ci rozbiegli gdy ja tupłam w ich kierunku
- Ty ich znasz a tak w ogóle "nami" - trochę się zdziwił
- Wiedziałam o co ci chodziło z pocałunkiem ;D
Przytulił mnie a ja pocałowałam go i spytałam :
- Masz dziś jakieś plany?? - spytałam - Bo chciałabym z tobą pójść na rower;)
- Spoko to o której przyjechać ?
- możemy pójść zaraz tylko pójdę odłożyć torbę ... to tu - wprowadziłam go do willi
- Mieszkasz tu ?? - spytał trochę rozczarowany
- Noo dobra bierz rower z mojego garażu i jedziemy ;) - jechaliśmy chyba z 2 godziny w końcu on powiedział że jest zmęczony i chce trochę odpocząć
- Wymiękasz ?? Za 5 minut będziemy na miejscu nie widzę powodu żeby się zatrzymywać a na dodatek to 5 min jest z górki no dawaj jedziemy - jechaliśmy całe 5 min pod górkę zatrzymałam się pod drzewem był tam koc picie i coś do jedzenia - zadowolony ??
- "Z górki " gdzie niby była ta górka ??!
- No co? pojechaliśmy inną drogą .
- To ty zrobiłaś ? Ale kiedy ?? Zaraz , zaraz nie wkręcasz mnie ??
- Nie niby czemu miałabym cię wkręcać ?? nie pomyślałeś o tym ??
- A to też prawda.- powiedział po czym rzucił się na koc i powiedział że się z tamtąd nie rusza .
Zbliżała się noc . Po chwili Hazza powiedział ;
- Zanocujesz u mnie?? - spytał a ja się zgodziłam
- Spoks . Dzisiaj?
-Noo zaraz po odłożeniu rowerów do twojego garażu .
- Ok to jedziemy nie?
- Nooo. jedziemy .
Jechaliśmy dość długo aż w końcu dojechaliśmy .
- Czekaj tylko wezmę ciuchy do przebrania na noc i coś do szkoły . - pobiegłam na górę i wzięłam ciuchy - ROZGOŚĆ SIĘ - wykrzyczałam przez drzwi .
- Jeżeli mogę spytać to gdzie są twoi rodzice ?
- Nie żyją nikt mnie nie wychowuje no cóż takie życie - powstrzymałam łzy i pociągłam nosem po czym on mnie przytulił .
- Przykro mi nie wiedziałem ... przepraszam . - powiedział po czym dodał - jeżeli wolisz zostać tu to spokojnie możesz powiedzieć nie obrażę się tylko cię zrozumie .
- Harryy ??
- Tak .
- powiedz czy ja coś mówiłam że chcę tu zostać ??
- Nie a czemu pytasz ??
- No to masz odpowiedź na swoje pytanie .
----------------------------------------------------
Proszę dodaj choć 1 kom zależy mi na tym
* zdarzenia oparte na prawdziwych zdarzeniach żadne zdarzenie nie jest fikcyjne.